czwartek, 12 lutego 2015

Przypadek

"Ludzie spotykają się w różnym miejscu i czasie. Mijają, przechodzą. Czasem nic z tego nie wynika. Czasem wynika wszystko"
Piotr Adamczyk



Jak to dobrze mieć kogoś.
Jak to dobrze, że człowiek nie jest stworzony do samotności. Jak to dobrze. Nie wyobrażam sobie życia bez ludzi. Nie mam na myśli wieloletnich przyjaźni. One są piękne i wartościowe, jednak dziś myślę o czymś zupełnie innym...
O pewnego rodzaju przypadkowości.
O takich zwykłych znajomościach, takich... powiedziałabym "niechcący", gdy spotykasz kogoś i wiesz, że już nigdy nie zniknie on z Twojego serca.
Zaskakujące, jak wielu ludzi pojawia się moim życiu i mimo, że w pewien sposób znikają i może nie mam z nimi kontaktu, mają na mnie ogromny wpływ. Samo ich wspomnienie, powoduje jakiś taki sama nie wiem... ruch wewnątrz.
Kocham, poznawać ludzi przypadkiem, bo kawę się rozlało, bo się komuś miejsce zajęło, bo się po prostu zaczęło śmiać z tej samej rzeczy. Takie proste rzeczy, a czasem skutkują pięknymi, naprawdę pięknymi znajomościami.
Czasem się zastanawiam ile razy spotkałam jakiegoś człowieka, zanim go poznałam, ile z nim uśmiechów wymieniłam, ile razy go minęłam na przejściu, ile razy siedział w autobusie tam gdzie ja... Ale to nieważne. Ważne, że wreszcie, może po setnym spotkaniu, stanie się coś, co obydwoje zapamiętamy, co będzie początkiem (być może) przyjaźni.

Brak mi słów do wspaniałości jakie szykuje na życie, Uwielbiam ludzi, uwielbiam z nimi być, z nimi rozmawiać, szaleć. Kiedyś, ktoś mądry powiedział, że w wieku 60+ nie będziemy pamiętać, że się jakiegoś egzaminu nie zdało, ale będziemy pamiętać 7-godzinną rozmowę na boisku. Tak już jest.
Wiem, że jestem stworzona dla ludzi, że to jest to, do czego się rwie moje serce.

Chcę rozmawiać, chcę się śmiać, chce poznawać niesamowite historie z życia ludzi, chcę po prostu żyć dla ludzi.

Chcę, żeby z przypadku wynikało wszystko...



Możecie się zastanawiać, czemu wpisy pojawiają się tak późno... początkowo myślałam, że to przez brak czasu, teraz wiem, że to nie przypadek. Muzykę najlepiej czuje się w nocy, kiedy ma się mnóstwo czasu na przemyślenia, na wyobrażenia, na bycie sobą. Jestem Tańczącą Wariatką i najbardziej lubię to robić w nocy, przy księżycu,to takie proste i takie hmm... czy to nie romantyczne...??

Dobrej nocy.
Tańcząca po północy.



A to taka niespodzianka, która mnie niejako zmusiła do napisania postu. Znalazłam na łóżku taki oto prezent od właśnie takiej "przypadkowo" poznanej osoby. Dlaczego? Nie wiem. Wiem natomiast, że nie potrafię wyrazić wdzięczności za ową znajomość. Dziękuję.


1 komentarz:

  1. Kochana Wariatko! Czytając te posty mam wrażenie że nie tyle chwytasz moją dłoń, co siedzisz w mojej głowie. Dziękuję za to, że piszesz, bo ukladasz coś czego ja nie potrafię :) :*

    OdpowiedzUsuń