Wiecie, kocham żyć.
Poważnie. Uwielbiam to!
A najbardziej z tego wszystkiego kocham te cudowną nieprzewidywalną codzienność.
To takie okropnie denerwujące kiedy nie wiem, co mnie czeka, co mam robić, czym się zajmować. Jednak... to chyba z tego wszystkiego najlepsze. Chyba właśnie o to chodzi, żeby sobie czasem tak po ludzku pobłądzić, wleźć tam, gdzie się nie powinno i może nawet nogę złamać, ale się czegoś nauczyć. Poczuć życie, nie poznawać go z opowieści innych, ale wziąć, spakować plecak i ruszyć w nieznane.
Dostaliśmy kiedyś wielki prezent: istnienie i może zabrzmi to jak jakiś banał, ale od nas zależy jak to wykorzystamy. Zastanawiam się czego się tak naprawdę boimy i wiecie co? NIC. Nie mam pojęcia... i nie mówię, że ja jestem tą odważną, która nieustannie zdobywa świat i ma za sobą miliony przygód.
Oj nie. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie, ale dziś zrozumiałam jedno.
Wszystko zależy ode mnie, nikt nie przeżyje mojego życia, to ja decyduję o tym, czy chcę tu tylko być, czy chcę żyć... czy będę robić to, co kocham, czy to co muszę, czy znajdę swoją pasję, czy dam sobie wmówić, że jest nią to i to.
Życie to jedna wielka przygoda, nikt nie wie, co nas czeka..( No może przesadziłam, jest Ktoś, kto wie, tam na górze. Chociaż raczej powinnam powiedzieć, że tu, obok mnie jest taki Ktoś. Bo On tu jest, wierzę w to.)
Wydaję mi się ... nie, nie, nie! Wiem, że spotka mnie jeszcze 100000 niespodzianek, że życie mnie jeszcze nieraz zaskoczy, może pozytywnie, może bardzo boleśnie, ale wiem, że chcę to wszystko przyjąć, o tylko tak przeżyje własne życie.
Kiedyś słyszałam genialne słowa "kto nigdy nie żył, nigdy nie umiera". Wniosek z tego taki, że chcę umrzeć. Chcę żyć tak, żeby kiedyś mi mój Anioł Stróż wypomniał ile miał przy mnie roboty, serio.
Nie wiem co zrobię jutro..
Nie wiem co robię za tydzień..
Wiem jednak, że od dziś otwieram swoje serce na życie, na przygodę i po prostu na świat, bo o to chodzi!
I nie trzeba tu jakichś tragedii, uniesień. Nie.
Żeby żyć potrzeba jednego - decyzji.
"Najlepsze chwile podczas czytania to te, gdy trafiasz na coś - myśl, uczucie, punkt widzenia - o czym myślałeś, że jest wyjątkowe, szczególnie tobie i tylko tobie znane. I oto jest, opisane przez kogoś innego, osobę, której nigdy nie poznałeś, być może kogoś, kto od dawna nie żyje. To jest tak, jakby nagle wyłoniła się czyjaś dłoń i pochwyciła twoją"
Alan Bennett
Może mnie nie znasz, może nigdy nie poznasz, ale mam nadzieję, że właśnie pochwyciłam Twoją dłoń...
Dobranoc.
Tańcząca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz