Dziś piszę wyjątkowo wcześnie (a co, zaszaleję), a to dlatego, że znalazłam chwilkę czasu dla siebie. Fenomenem ostatnich dni. Od niedzieli nie miałam chwili wytchnienia. Jeszcze do niedawna narzekałam na nudę i na to, że marnuję życie siedząc przed komputerem.. No i się doigrałam. Mój Anioł chyba usłyszał i postanowił zainterweniować.
Dzieją się cuda. Zaangażowałam się w kilka "projektów" i tak sobie działam. Więcej o nich napiszę w kolejnych postach, bo ten chciałabym poświęcić... działaniu.
Tak, działaniu.
Ostatnio zastanawiam się do czego dąży moje życie .. i wiecie co? Nie wiem.. Po prostu nie mam bladego pojęcia. Myślę nad tym, czy podołam temu wszystkiemu do czego się zobowiązałam. Nie wiem. Bo skąd mogę wiedzieć... Ale wiecie co? Wiem jedno i to chyba podstawa wszelkiego działania: jak nie spróbuję to się nie przekonam. Banalne, nie?
ha ha ha
No to teraz spróbuj to wmówić mojemu mózgowi, który NAGLE wszystko musi idealnie analizować i jak nigdy wyłapuje wszystkie (negatywne) sugestie znajomych. Jakieś ciężkie to.
Z jednej strony nareszcie coś robię, ale z drugiej nie wiem czy dobrze, że robię.
Może to wynika z utraty poczucia bezpieczeństwa. Siedziałam w domu, w komputerze, przeglądałam filmy, słuchałam muzyki, byłam bezpieczna, nie musiałam się czegoś obawiać.
Aż tu nagle BUM i zaczynam wchodzić w świat dorosłych, świat decyzji, świat problemów, wymagań, świat zaangażowania i cieplutki kocyk wymyka mi się z rąk.
No i co w takiej sytuacji muszę robić? Mój mózg krzyczy "wróć do tej milusiej kołderki", ale wiem, że na dłuższą metę to nie zadziała. To jest czas, w którym trzeba działać, trzeba łapać wiatr w żagle. Jestem młoda, ambitna, pełna pomysłów, nie mogę zmarnować tego czasu na odpoczywanie.
Nie czas na zmartwienia, czas na szczęście, na dawanie z siebie 100%, na ryzykowanie, na próbowanie różnych rzeczy, czas na przygodę, bo później może być najzwyczajniej za późno.
"Jest tylko jedna droga do szczęścia.
Przestać się martwić rzeczami, na które nie masz wpływu."
Epiklet
Proste? Wydaje mi się, ze tak. A więc STOP zmartwieniom, START marzeniom !!
Do dzieła!!
Pozdrawiam serdecznie
Marząca (i nieustannie tańcząca) Wariatka
A oto dwie radości ostatnich dni, które mnie nieustannie inspirują (no muszę się nimi podzielić, bo pęknę) :
A i jeszcze znalezione w ostatniej chwili :
"Co Cię obchodzi, co mówią obcy ludzie, jeśli sama czujesz się szczęśliwa? To Twoje życie. Tylko Ty zapłacisz za swoje błędy i tylko Ty zyskasz na swoich trafnych decyzjach. Pamiętaj o tym."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz